Jak wygląda dzień filmowania wesela od kuchni? Behind the scenes z kamerzystą
- Studio Gorzko

- 5 dni temu
- 3 minut(y) czytania
Wybieracie film weselny w najwyższym pakiecie i zastanawiacie się, jak właściwie wygląda ten dzień od strony kamerzysty? Co robię, kiedy Was nie widać na kadrze? Gdzie jestem pierwszy i dlaczego czasem znikam na chwilę? Dziś zapraszam Was za kulisy – bez owijania w bawełnę, dokładnie tak, jak wygląda to u mnie na większości wesel.
Każde wesele jest inne. Dlatego mój plan zawsze dopasowuję do Was: czy ślub jest w kościele, urzędzie czy na sali, czy przygotowania macie razem czy osobno, czy chcecie nagrane tylko Pannę Młodą, czy też Pana Młodego. Jestem elastyczny i dostosowuję się do Waszego scenariusza. Poniżej pokażę Wam najbardziej typowy przebieg dnia przy najwyższym pakiecie.

Przyjazd i przygotowania – 2–3 godziny przed ceremonią
Zazwyczaj pojawiam się u Was około 2–3 godziny przed samą ceremonią. Dużo zależy od odległości i czy mieszkanie w centrum Krakowa, Warszawy i innych dużych miast, czy w małej miejscowości gdzie nie musze martwić się o korki. To idealny moment, żeby spokojnie rozłożyć sprzęt, poznać atmosferę domu i zacząć łapać te najpiękniejsze, naturalne ujęcia.
Co robimy w tym czasie?
Nagrywam dodatki: detale sukni, buty, obrączki, zaproszenia, kwiaty, perfumy – wszystko to, co później buduje klimat filmu.
Łapię autentyczne sytuacje: rozmowy z rodzicami, śmiech z druhnami, ostatnie poprawki makijażu, nerwowe (ale urocze) poprawianie muchy u Pana Młodego.
Jeśli macie ogród lub ładne otoczenie – robimy kilka luźnych ujęć na świeżym powietrzu.
Rozmawiamy. To ważny moment – poznaję Was lepiej, wyciszamy emocje i ustalamy ostatnie szczegóły.
Możemy nagrać przygotowania tylko u Panny Młodej, tylko u Pana Młodego albo u obojga – decyzja należy do Was. Jeśli przygotowania są w dwóch miejscach, planuję trasę tak, żeby wszędzie być na czas.
Błogosławieństwo i wyjazd do ceremonii
Jeśli chcecie, nagrywam również błogosławieństwo rodziców. To jeden z najbardziej wzruszających momentów dnia, ale rozumiem, że dla niektórych to prywatny i stresujący czas, więc wszystko zależy od Waszych chęci.
Po przygotowaniach i błogosławieństwie, wychodzę od Was jako pierwszy. Dlaczego? Bo wszędzie chcę być przed Wami. Potrzebuję czasu, żeby w kościele (lub urzędzie/sali) spokojnie rozstawić sprzęt dźwiękowy i drugą kamerę,
Dzięki temu, gdy wchodzicie, ja jestem już w pełni gotowy i mogę skupić się tylko na Was.
Ceremonia – przysięga na dwie kamery i kilka źródeł dźwięku
Przysięgę i całą ceremonię rejestruję zawsze na minimum dwie kamery + dwa lub trzy niezależne źródła dźwięku. To gwarancja, że macie ujęcia z różnych perspektyw, każde „tak” jest słyszalne, a nawet jeśli coś się wydarzy z jednym urządzeniem to drugie pracuje.
Stoję w miejscach, które dają najlepsze kadry, a jednocześnie nie przeszkadzam gościom ani księdzu/urzędnikowi. Po ceremonii znowu znikam jako pierwszy – jadę na salę.
Sala weselna – pierwsze ujęcia pustej, pięknie udekorowanej przestrzeni
Chcę być na sali przed Wami i przed gośćmi. To mój moment na spokojne „ogranie” pięknie przystrojonej sali: detale stołów, kwiaty, oświetlenie, tort, winiety. Te ujęcia później świetnie wyglądają w filmie jako przejścia pomiędzy lokacjami.
Gdy pojawiacie się Wy – zaczyna się prawdziwa zabawa:
uroczyste wejście,
pierwszy taniec (tu pracuję szczególnie precyzyjnie – kilka ujęć, różne plany,
życzenia, stoły, rozmowy, tańce.
Staram się nienachalnie podchodzić do gości i do Was, nie chce być paparazzi tylko bardizej Waszym gościem z kamerą.
Mini sesja / plener o zachodzie słońca
W okolicy golden hour (zachodu słońca) zawsze zachęcam Was do krótkiego wyjścia na mini sesję plenerową. To nie jest stresujący „shooting” – to 15–25 minut luźnych, naturalnych ujęć w pięknym świetle.
Dlaczego warto?
Zachodzące słońce dodaje filmowi magii i kinowego charakteru.
Dostajecie ujęcia, których nie da się powtórzyć w środku sali.
I najważniejsze: zero stresu. Według mnie każdy jest fotogeniczny. Wszystko zależy tylko od tego, jak Was poprowadzi filmowiec i fotograf. Ja stawiam na luźną atmosferę, śmiech i autentyczność – nigdy na sztywne pozy.
Koniec dnia – do oczepin i dłużej
W najwyższym pakiecie zostaję przeważnie do oczepin (czasem dłużej, czasem krócej – zależy jak układają się godziny). Łapię jeszcze:
oczepiny i tradycyjne zabawy,
luźniejsze tańce,
emocje pod koniec wieczoru,
te małe, prawdziwe momenty między Wami i najbliższymi.
Potem pakuję sprzęt, dziękuję i znikam, a w głowie już układam Wam przyszły film.
Kilka słów na koniec
Mój dzień filmowania wesela to nie sztywny harmonogram – to elastyczna układanka dopasowana do Was. Przyjeżdżam wcześniej, wychodzę pierwszy, wszędzie chcę być przed Wami i zawsze mam plan B. Najważniejsze jest to, żebyście Wy mogli po prostu być ze sobą i gośćmi, a ja w spokoju łapałem wszystko to, co najważniejsze.
Bo dobry film weselny nie powstaje z chaosu. Powstaje z dobrego przygotowania, doświadczenia i luzu.
Chcecie zobaczyć, jak takie dni wyglądają w praktyce?Zerknijcie na moje portfolio / napiszcie do mnie – opowiem Wam dokładnie, jak możemy ułożyć dzień pod Wasze wesele.
Do zobaczenia na planie! Konrad



Komentarze